środa, 8 lutego, 2023

„Ja nie jestem kapłanem!” – wywiad z ks. Piotrem Mendrochem

Ksiądz Piotr Mendroch przewodniczył mrągowskiej Parafii Ewangelicko-Augsburskiej od marca 1988 roku do końca 2019 roku. Zapraszamy do przeczytania wywiadu z emerytowanym księdzem autorstwa Zdzisława Piaskowskiego.

Zdzisław Piaskowski: Przez 41 lat udzielał ksiądz posługi w Kościele Ewangelicko-Augsburskim. Dlatego pierwsze moje pytanie brzmi następująco: Czy ksiądz ewangelicko-augsburski na emeryturze jest nadal księdzem?

Ks. Piotr Mendroch: Tak, jest, i to jeszcze bardziej zapracowanym niż przed emeryturą. (śmiech)

ZP: Tak, tak, ale chodzi mi o to czy emeryt może udzielać posługi.

PM: W nagłych przypadkach może, nawet bez zgody miejscowego proboszcza może udzielić pomocy, a tak normalnie, to powinien taką zgodę uzyskać, na przykład na chrzciny czy na ślub.

ZP: Jaka jest poprawna forma zwracania się do duchownego ewangelicko-augsburskiego, na przykład; proszę księdza, pastorze, księże pastorze, proszę pana, panie pastorze i czy forma ta zmienia się, gdy duchowny odejdzie na emeryturę?

PM:Forma się nie zmienia, ale jest zależna od wielu czynników, choćby od regionu. Tam skąd pochodzę, czyli na południu Polski używa się formy „księże”, a bardzo rzadko określenia „pastorze”. Natomiast tutaj najczęściej używaną formą jest określenie „pastor”.

ZP: Słyszałem czasem, że używa się obu form łącznie, szczególnie w sytuacji, kiedy przedstawia się duchownego ewangelickiego. Wtedy prowadzący uroczystość mówi na przykład: – A teraz głos zabierze ksiądz pastor Jan Kowalski.

PM: I to jest niepoprawne, bo oba słowa znaczą mniej więcej to samo, a ja żartobliwie mówię nawet, że słowo ksiądz pochodzi od od księcia, a pastor od pasterza i to jest ta różnica. (śmiech) Ale tak na poważnie, to jeśli osoby przychodzące do kancelarii mówią „pastorze”, „panie pastorze”, czy „księże”, to wszystkie te formy są właściwe i poprawne.

ZP: Wydawać by się mogło, że to są błahe sprawy, ale zdarza się, że ludzie mają z tym problem i chcieliby się zachować właściwie, grzecznie, a nie do końca wiedzą jak.

PM: Tak, to prawda. Szczególnie podczas oficjalnych uroczystości, gdzie obowiązuje pewna etykieta, tam poprawne formy powinny być zachowane. Są też ludzie, którzy podkreślają; „ja, ksiądz” i „ty, pastor”. Widziałem czasem takie zachowania, podczas spotkań z hierarchami kościoła RK.

ZP: Co trzeba zrobić aby zostać pastorem i co Pan pastor zrobił, że nim zostać? Czy na przykład ja, gdybym chciał, mógłbym zostać pastorem?

PM: Nie, już nie (śmiech).

ZP: Co? (śmiech). Mój wiek? Jestem już za stary?

PM: Сo trzeba zrobić (śmiech)? No tak, … to przede wszystkim trzeba mieć maturę, potem skończyć pięcioletnie studia teologiczne.

ZP: Czy są jakieś specjalistyczne studia przygotowujące do bycia księdzem ewangelickim, jak na przykład w kościele katolickim seminaria duchowne?

PM: Nie, nie ma, ale jest Chrześcijańska Akademia Teologiczna, która była wydziałem Uniwersytetu Warszawskiego do 1952 roku. Potem została wyrugowana z listy uniwersytetu, bo kto to widział, żeby teologia była na uniwersytecie w kraju socjalistycznym. Teraz jest Chrześcijańska Akademia Teologiczna. To jest uczelnia ekumeniczna, w której nie ma wyznania rzymsko-katolickiego. Ale jest tam sekcja prawosławna, starokatolicka i sekcja ewangelicka.

Ale wracam do sedna. Trzeba zdobyć tytuł magistra teologii i zwrócić się z podaniem do Konsystorza Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego RP o przyjęcie do służby. Potem niestety trzeba zdać pierwszy egzamin kościelny przed komisją kościelną i dopiero jest się dopuszczonym do ordynacji . Potem jest wikariat. Już teraz nie pamiętam, … nie wiem, czy trzyletni, czy pięcioletni. Mnie obowiązywał pięcioletni. To jest takie przyuczenie praktyczne do „zawodu” przy proboszczu, takie: „wio Kary” (śmiech).

ZP: Wio co? … No tak, wiele to mówi.
PM: No i potem można się starać o samodzielną placówkę. Stajesz się wtedy proboszczem administratorem i konsystorz może ci wyznaczyć miejsce pracy, a potem przenieść w inne miejsce, bądź nie. Wszystko zależy od niego. Albo parafia ogłasza wakat na proboszcza i wtedy kandydaci osobiście się zgłaszają. Tak było w Mrągowie. Ja w tym czasie byłem administratorem w Rybniku i z Rybnika zgłosiłem się do Mrągowa. Tu był ogłoszony wakat. Zgłosiło się w sumie trzech kandydatów.

ZP: Czemu z Rybnika? Bo stamtąd pochodzę i tam się urodziłem?

PM: Nie, ja pochodzę z Bielska-Białej, z okolic Bielska. Moja praktyka była dosyć dziwna, bo byłem wikarym w dwóch parafiach naraz. Miałem dwóch panów nad sobą. Do południa pracowałem w jednej parafii, mojej rodzinnej, a po południu wsiadałem w autobus i jechałem do Bielska. Tam pracowałem do dziesiątej, a o dziesiątej miałem autobus z powrotem. Mieszkałem u rodziców pod Bielskiem. Nie miałem mieszkania na parafii, przyjeżdżałem do domu o jedenastej, wypijałem szybką i mocną kawę i brałem się za pracę. Do wszystkiego trzeba się przygotować, miałem lekcje religii, odpowiadałem za młodzież, byłem odpowiedzialny za chór parafii, godziny biblijne itp.

Nie miałem samochodu. Autobusy jeździły niezgodnie z moim rozkładem potrzeb. Byłem tak zapracowany, że chodziłem spać o pierwszej – drugiej w nocy, a o szóstej pobudka i do pracy. Było tak przez rok. Później byłem tylko w Bielsku. Bielsko, to jest jedyne miasto w Polsce, gdzie są trzy ewangelickie parafie .

ZP: Dużo wiernych, tak?
PM: Tak, tam jest właściwie trzy czwarte ewangelików w Polsce, na Śląsku Cieszyńskim i na Górnym Śląsku. Kiedyś najwięcej było na Mazurach. W Mrągowie w czterdziestym piątym było ponad osiem tysięcy ewangelików.

ZP: A teraz?
PM: W twej chwili jest jedna parafia z byłych czterech, to jest z Mrągowa, Użranek, Nawiad i z Szestna i liczy około 400 dusz.

ZP: Kiedy pastor przybył do Mrągowa? Czy udało się w pełni zrealizować wszystkie plany i założenia?

PM: Zgłosiłem się do Mrągowa ponad 30 tat temu, zostałem wybrany i od tej pory byłem już samodzielnym proboszczem. W tamtych czasach było się proboszczem do emerytury. Chyba, że dyscyplinarnie człowiek coś przeskrobał, to wtedy wysoki konsystorz mógł go skreślić, albo przenieść. A w tej chwili, od lat dziewięćdziesiątych, jest nowe prawo kościelne i proboszcz jest wybierany na kadencję dziesięcioletnią. Po dziesięciu latach parafia może ogłosić nowy wakat.

ZP: Może czy musi?

PM: Może. Ale wracam do pytania. Jaki plan? Byliśmy wtedy w Rybniku, gdzie powietrze było zdecydowanie inne. Tam się widziało, czym się oddychało. Górny Śląsk; huty, kopalnie, koksownie. Młodsza córka i żona miały uczulenie, i bez przerwy chorowały. Ogłoszono wakat w Mrągowie, a Mrągowo, to była jedna z niewielu parafii na Mazurach, której zupełnie nie znałem. Miasto znałem, bo organizowałem tu obozy i jeździłem tu do sklepu, chodziliśmy do kawiarni i przyjeżdżaliśmy do kina. Parafian nie znałem, a praktyka jest taka, że kandydat przyjeżdża do parafii na jeden dzień, prowadzi nabożeństwo, przygotowuje i wygłasza kazanie, rozmawia z parafianami i dopiero wtedy następuje głosowanie. Kiedy tu przyjechałem i zobaczyłem co mnie czeka, to się przestraszyłem i mówię do żony: – Ja się wycofuję. – Żona zapytała: – A dlaczego?
– Bo tu jest tyle do zrobienia – odpowiedziałem – szczególnie w sprawach materialnych. Potrzebny jest natychmiastowy remont, nie mówiąc o innych sprawach. – Ale wszystko sobie na spokojnie przemyślałem i zostałem.

Do Mrągowa przyjechaliśmy w połowie marca 1988 roku. W czasie drogi z południa Polski do Rozóg, tych na granicy Kurpi, dojechaliśmy wiosną. Tam było zielono. Od Rozóg była już tylko biała zima i pół metra śniegu, a na termometrze wieczorem minus piętnaście. Jak dojechaliśmy do Mrągowa, to nie było gdzie spać, bo malarze weszli do naszego pokoju dopiero na godzinę przed naszym przyjazdem, żeby odświeżyć chałupę. Spaliśmy w późniejszej kancelarii, gdzie drzwi były tak szczelne, że jak powiesiłem koc, to wiało ze dwadzieścia centymetrów od podłogi. Ale pomimo mrozu, moja żona i córka z czasem przestały mieć katar i kaszel.

Po przyjeździe nie czekaliśmy na oklaski, tylko zaczęliśmy od remontu. Najpierw dach na kościele. Jeździłem po Mazurach i skupowałem stare dachówki. Myliśmy je sodą kaustyczną. Po roku skończyliśmy dach i tak powoli, powoli etapami remontowaliśmy wszystko po kolei. Potem żona poszła do pracy, bo dzieci trochę podrosły. Kiedy przyjechaliśmy, to starsza córka miała cztery lata, a młodsza rok i trzy miesiące.

ZP: W Mrągowie poza pracą duszpasterską Kościół Ewangelicko-Augsburski za rządów pastora użyczał budynku kościoła na potrzeby imprez kulturalnych. Czy kościół może być wykorzystywany na inne cele niż posługa kapłańska?

PM: Po pierwsze, ksiądz w kościele ewangelickim nie jest kapłanem. Ja nie składam ofiary. Ofiara raz na zawsze została złożona na krzyżu. Dlatego my mamy inny stosunek do budynku kościoła, u nas nie ma ciała Chrystusa w tabernakulum. Przed każdą Komunią Świetą muszę odprawić nabożeństwo, czyli całą liturgię komunijną. My możemy się spotykać nawet pod kasztanem na podwórku, bo to my – ludzie jesteśmy kościołem żywym.

Chodzi o to, że to my budujemy społeczność i czujemy się odpowiedzialni za siebie i za nas wszystkich. Jeśli kogoś boli, to mu pomagamy, jeśli boli mnie, to mi pomogą. A jeśli ktoś żyje niegodnie, niewłaściwie, to naszym obowiązkiem jest mu o tym powiedzieć. Natomiast jeśli chodzi o budynek, to Luter powiedział, że budynek kościoła powinien służyć służbie bożej i niczemu innemu. Ale jeżeli w kościele jest koncert, to czy on nie służy służbie bożej? Dlatego się na to zdecydowałem.

Kościół Ewangelicki jest kościołem Słowa Bożego i pieśni, i to nie tylko tej pieśni, którą śpiewamy podczas nabożeństw, ale każdej pieśni, która wnosi coś pożytecznego w nasze życie.

ZP: Czy istnieje takie pojęcie jak kultura mazurska? I co to jest kultura mazurska?

PM: To chyba najtrudniejsze pytanie ze wszystkich dziś zadanych. Każdy region ma swoja kulturę. Można ją rozpoznać po ubiorze, po sposobie zachowania się, wreszcie po przywiązaniu do tradycji, tych przedwojennych i tuż powojennych. Ona istnieje dopóki żyją ludzie ją kultywujący, a umiera razem z tymi ludźmi.

ZP: Czy trzeba być ewangelikiem, żeby być Mazurem?

PM:Nie, znam wielu Mazurów, którzy są katolikami.

Powiązane artykuły

2 KOMENTARZE

  1. Pastor to cudowny człowiek. Byłam wychowana i ochrzczona w wierze katolickiej ale w wieku nastoletnim zaczęłam się buntować i szukać nie tylko wiary w Boga ale i w ludzi w dobroć drugiego człowieka. Właśnie wtedy spotkałam księdza Piotra. Pozdrawiam że Szkocji.

  2. Szanowni Państwo życzę Wam wszelakich obfitości łask Bożych, żyjcie w pokoju i spokoju, pracowaliscie razem z małżonką na wielkie słowa uznania.pozdrawiamm

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Media Społecznościowe

5,231FaniLubię
1,524ObserwującyObserwuj
121SubskrybującySubskrybuj
spot_img

Najnowsze artykuły

Najnowsze komentarze